Prasa

Globes | Polska Grupa – niezwykła historia afery

Polskie tłumaczenie. Oryginalny artykuł: Globes (Izrael)

GLOBES (Israel) | 1 maj 2022

Polska Grupa: niezwykła historia afery, która wstrząsnęła Izraelską gospodarką 30 lat temu. 

To międzykontynentalna sprawa gospodarcza, która wstrząsnęła światem biznesu w 1990 roku • Dwóch młodych mężczyzn oskarżonych o oszukanie polskiego systemu bankowego przybyło do Izraela z walizkami pełnymi dolarów i przejęło kontrolę nad największą firmą naftową PAZ • Seria dokumentów i nowe zeznania ujawniają, jak działa system bankowy i dlaczego nie można go pokonać.

Shai Asperil, Globes Investigation


W lutym 1991 roku, w ostatnich dniach wojny w zatoce perskiej, prywatny samolot  wylądował na lotnisku Ben Gurion w Tel Awiwie. Wewnątrz siedziało dwóch młodych Polaków. Niższy z nich z nich, z dwutygodniową brodą na twarzy, nosił czerwony t-shirt i różowe spodnie, a strój drugiego obejmował dżinsy i dżinsową koszulę. Zanim opuścili terminal, mieli już zapakowane wózki z ciężkimi zapieczętowanymi  jedenastowarstwymi workami,  a w nich 46 milionów dolarów w gotówce.

Zielone banknoty w workach mają na celu sfinalizowanie zakupu 50% akcji Eltin, holenderskiego holdingu należącego do nieżyjącego już żydowsko-australijskiego potentata Jacka Libermana, który posiadał 100% akcji spółki gazowej PAZ i kontrolował firmę nieruchomościową Sahar Pituach.

Kontrolne udziały w PAZie zostały zakupione przez Eltin trzy lata wcześniej od państwa Izrael. Przedstawicielem Libermana w Izraelu był wówczas Bino Cadik, który kilka lat później sam stał się potentatem. W czasie, gdy Liberman kupił akcje PAZ od państwa, Bino Cadik był dyrektorem generalnym banku Leumi i przewodniczącym komitetu kredytowego, który udzielił australijczykowi kredytu na tę transakcję. Cztery miesiące po przejściu na emeryturę został powiernikiem Libermana.

Umowa między australijskim potentatem, który w tym czasie potrzebował gotówki z powodu trudności finansowych w swoim biznesie nieruchomościowym w Australii, a firmą Pitchfork należącą do polskiego duetu, ustaliła, że za 50 procent akcji Eltin polscy biznesmeni zapłacą 85 milionów dolarów. 39 milionów dolarów zostało przelane z góry w dwóch płatnościach przelewem bankowym na rachunek powierniczy, a resztę pieniędzy zostało przywiezionych przez polskich biznesmenów w gotówce. Dokumenty towarzyszące przekazaniu pierwszych 39 milionów dolarów stwierdzają, że była to zaliczka na „mleczarnie i linie pakujące”. Jednak to nie jest dziwny szczegół, ani fakt, że pieniądze nie zostały przekazane z Pitchfork, ale w ogóle z innej firmy, ani nadzwyczajny transfer w walizkach, skłoniły Libermana do wycofania się z umowy. W orzeczeniu arbitrażowym opublikowanym w 2005 roku, które dotyczyło kulis tej sprawy, arbiter Iszai Levit napisał, że grupa Libermana “przymknęła oczy nan takie niuanse w świetle zapotrzebowania na gotówkę … fakt, że grupa Libermana zignorowała znaki ostrzegawcze wskazuje, że wiedziała lub przynajmniej podejrzewała, że komunikuje się w umowie z wątpliwą grupą.”

W ostatnich tygodniach rozmawiałem z niektórymi głównymi bohaterami zaangażowanymi w ten jednorazowy romans, z których większość wolała to zrobić anonimowo. Ci, którzy zgodzili się udzielić autoryzowanego wywiadu to Gąsiorowski, z którym spotkałem się w jego domu w Cezarei, na spokojnej ulicy zamieszkanej przez jednych z najbogatszych ludzi w kraju. Dokumenty prawne z Izraela i Polski, w tym te, które nie zostały jeszcze ujawnione opinii publicznej, wycinki prasowe i filmy dokumentalne, również pomogły mi połączyć różne elementy układanki.

Sprawa PAZu i związek z dwoma Polakami były przez lata relacjonowane w sposób informacyjny w prasie Izraelskiej, ale wydaje się, że dopiero dzisiaj, z odległości czasu, która pozwala zobaczyć z lotu ptaka, naprawdę można naprawdę zrozumieć, jak bardzo ta historia pasuje do materiału, z którego powstają hollywoodzkie hity: Jak w krótkim czasie Bagsik, muzyk i stroiciel pianin, który dorastał w sierocińcu, i Gąsiorowski, sfrustrowany lekarz, który marzył o innym życiu, stali się dwoma najbogatszymi ludźmi w Polsce? Jak to się stało, że założona w czerwcu 1989 roku firma importowa, która sprowadzała produkty z Niemiec do Polski furgonetką, niemal z dnia na dzień stała się największym prywatnym konglomeratem w swoim kraju? W jaki sposób sprzedano Izraelską gigantyczną firmę, zanim sprzedający zdali sobie sprawę, czy kupujący byli renomowanymi biznesmenami, czy też parą spiskowców w postaci Samsona i Hioba? jak duże pieniądze wpłynęły na relacje między osobami zaangażowanymi w ten romans? A czy losy dwójki bohaterów fabularnych filmów sensacyjnych mogły być inne?

“Terapia szokowa” stwarza szansę

Nasza historia zaczyna się w grudniu 1988 roku, tuż przed upadkiem bloku wschodniego, kiedy Polska jest pierwszym krajem Europy Wschodniej, który przyjął wolną gospodarkę. 23 grudnia parlament uchwalił szereg ustaw mających na celu prywatyzację firm rządowych i zachęcanie do zakładania firm biznesowych. 4 czerwca 1989 r. odbywają się wybory, które wyznaczają koniec ery komunistycznej w Polsce, a jednocześnie minister finansów Balcerowicz promuje szereg dodatkowych ustaw mających na celu uzdrowienie polskiej gospodarki z lat komunizmu. inicjuje serię dramatycznych środków, które wejdą w życie w styczniu 1990 roku. Należą do nich: deregulacja cen, powiązanie dolara z kursem złotego, wyeliminowanie większości dopłat dla przemysłu oraz ułatwienie importu produktów międzynarodowych na rynek polski. Jego seria agresywnych środków zostanie później nazwana “terapią wstrząsową”.  W tym okresie przejściowym, który trwał około dwóch lat, w polskiej gospodarce panował chaos, który znalazł odzwierciedlenie w hiperinflacji: w 1989 r. wyniosła ona 245% (skok odnotowano w drugiej połowie roku) i osiągnęła szczyt w 1990 r., z rocznym poziomem inflacji na poziomie 568%. w 1991 roku było to 78%.

Na początku 1989 roku Bogusław Bagsik, wówczas 26-letni, usłyszał o nowych przepisach i postanowił zostać importerem. Bagsik zawsze był uważany za genialnego wspinacza, łamacza granic i skłonnego do melancholii. Od dzieciństwa w sierocińcu był spragniony miłości i uznania i wierzył, że znajdzie ją, jeśli stanie się bogatym człowiekiem. W wieku 20 lat pracował jako nauczyciel muzyki i stroiciel fortepianu w polskim kooperatywnym programie na instrumenty. W październiku 1988 r. został skazany za kradzież 92 tys. zł (mniej niż 10 dolarów) od pracodawcy i skazany na dwa lata w zawieszeniu. Po skazaniu, pod rządowym natchnieniem do przedsiębiorczości, założył firmę o nazwie Art-B (skrót od Artistic Business) i zaczął importować żywność z Niemiec Zachodnich do Polski.

Bagsik zaciągnął pożyczki, kupił pickupa, przypiął do niego wózek i zaczął pracować. Kilka miesięcy później zaproponował Andrzejowi Gąsiorowskiemu dołączenie do niego jako partner. Dwaj przyjaciele po raz pierwszy spotkali się na letnim obozie dla młodzieży ewangelickiej, który działał pod radarem w reżimie komunistycznym, który rządził krajem o katolickich korzeniach i utrzymywał kontakt przez lata przez  wspólne hobby: muzykę. Od czasu do czasu grali razem wieczory jazzowe. Oboje woleli fortepian. Gąsiorowski potrafił też grać na skrzypcach.

W tym czasie Gąsiorowski był 30-letnim ginekologiem, żonatym z dwójką dzieci, który pracował w szpitalu w swoim rodzinnym mieście Wałbrzych za 30 dolarów miesięcznie. Kiedy oferta nadeszła od Bagsika, długo debatował, ale jego charyzmatyczny przyjaciel zdołał go przekonać i dał mu 40% firmy.

W styczniu 1990 r., kiedy weszła w życie „kuracja szokowa”, miesięczna stopa procentowa wynosiła 36% (później spadła, ale nadal jej stopy były bardzo wysokie). Bagsik i Gąsiorowski zdali sobie sprawę, że nie będą już mogli zaciągać kredytów na zakup towarów bez bankructwa. Szukali rozwiązania i zdali sobie sprawę, że zawsze będzie tam, gdzie był problem, a optymalnym sposobem jego rozwiązania była próba przekształcenia piramidy.

Oscylator: zrób piramidę

Obok chęci narzucenia liberalnej gospodarki, dziesięciolecia komunizmu sprawiły, że polski system bankowy stał się powolny i uciążliwy. Ta przejściowa sytuacja, charakteryzująca się zestawem praw, które zachęcają do wolnej konkurencji obok przestarzałej infrastruktury, stworzyła pęknięcie, w które mogłyby wlać się szczególnie sprytne typy. Bagsik i Gąsiorowski odkryli, że po zdeponowaniu czeku w banku wystawionym w innym oddziale, urzędnik bankowy deponenta wydaje list pocztą informujący bank źródłowy, że czek został zdeponowany i że wspomniana kwota powinna zostać umniejszona z konta klienta.

Poczta w Polsce w tym czasie działała gorzej nawet niż dzisiejsza Israel Post, a list potrzebował od dwóch do czterech tygodni, aby dotrzeć do celu. A co dzieje się w tym czasie? cóż, dopóki nie umniejszymy kwoty z banku źródłowego, oba banki płacą odsetki za ten sam czek. Od momentu, gdy Bagsik i Gąsiorowski dowiedzieli się, że tak to działa, droga do etapu a programu wzbogacania duetu była krótka: rzucili się do otwarcia setek rachunków bankowych w całej Polsce, zarejestrowali czeki na inne rachunki należące do Art-B, które z kolei rejestrowały czeki na inne konta i znowu, i nagromadzili ogromne oprocentowanie kwot, których nawet nie mieli (czeki były rejestrowane na sumach między 9-9,9 miliarda złotych, ponieważ zgoda na zdeponowanie czeku powyżej 10 miliardów złotych nie została wysłana pocztą, ale przez telegraf).

Dla tego twórczego programu nadali nazwę “Oscylator”  (pojęcie w elektronice, które odnosi się do obwodu generującego cykliczny sygnał elektryczny) i był to pierwszy etap eksploatacji nieudanej, absurdalnej kombinacji nowego amerykańskiego kapitalizmu i wschodnio-Europejskiej biurokracji z czasów zimnej wojny. Oscylator stał się w Polsce legendą, o którym szeroko mówi się w mediach i środowiskach akademickich. Newsweek opublikował w 1991 roku artykuł, w którym cytowano wysokiego rangą polskiego urzędnika, który powiedział: „przyspieszyli tempo wzrostu pieniądza, a system po prostu nie mógł za nimi nadążyć”. Zgodnie z opinią ekonomiczną złożoną w polskim sądzie w październiku 1991 r. w ramach procesu kilku urzędników bankowych, którzy rzekomo zezwolili na istnienie Oscylatora w zamian za przysługi od tych dwóch, zysk netto Art-B z Oscylatora wynosił około 10 milionów dolarów, ale według zeznań wysokiego rangą urzędnika grupy Art-B w innym procesie, kilka lat później, Oscylator wygenerował zysk w wysokości około 100 milionów dolarów dla grupy.

“To, co mnie zdumiewało w tym, co zrobili, to to, że po raz pierwszy zobaczyłem, jak ktoś odwrócił system”, mówi mi człowiek, który pracował dla nich w ich biurach w Polsce 30 lat temu. “Nikt nie zadziera z bankiem i jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że jest silniejszy od nas, a tutaj przyszło dwóch młodych ludzi, wywróciło piramidę do góry nogami i powiedziało: “teraz my jesteśmy bankiem”, a ktokolwiek zaczął płacić szalone odsetki, nie był to klient, ale banki. Nie dziwimy się, gdy bank bogaci się kosztem klienta, ale tutaj było na odwrót.”

Później obaj zostali oskarżeni o działanie przeciwko polskiemu systemowi bankowemu na masową skalę, jak opisano później, ale twierdzili, że nie zrobili niczego, co było wówczas nielegalne. Nie są winni poziomu odsetek udzielanych przez banki w Polsce, a już na pewno nie są winni temu, że bank tygodniami informował drugi bank, że musi umniejszyć kwotę. Widzieli jedynie szansę finansową, arbitraż, dla nabywcy w prawie i nie mają wątpliwości, że gdyby sprawa została odwrócona, nikt nie przyszedłby do banków, ponieważ użył tej metody na swoją korzyść. Nawiasem mówiąc, uczciwość tych dwóch w tym względzie jest byłym prezydentem polski Lechem Wałęsą, który w wywiadach na ten temat powiedział, że chociaż obaj dopuścili się niepatriotycznych i niemoralnych czynów, przynajmniej jeśli chodzi o Oscylator, nie złamali prawa.

Sprzedawaj ze stratą i osiągaj duże zyski

Następnie polski duet wykorzystał przychody z Oscylatora na zakup kilku firm w Polsce. Po raz pierwszy weszli do świadomości publicznej, gdy kupili od rządowej firmy produkującej ciężki sprzęt Ursus, która miała trudności z całą roczną produkcją ciągników (36 000 w liczbie). “Właśnie wyjęli z worka 160 miliardów złotych (około 17 milionów dolarów) i kupili wszystkie roczne produkty. Wszyscy byliśmy zszokowani” – powiedział w 1991 roku polski wiceminister przemysłu niemieckiemu magazynowi „der Spiegel”.

Pomoc dla Ursusa doprowadziła do rozgłosu w mediach. Dziennikarze zakochali się w nich i nazwali „dziećmi Balcerowacza”, na cześć ministra finansów, który uczynił Polskę kapitalistyczną i faktycznie umożliwił im bogactwo. Wysoki profil pomógł im z klientami, dostawcami i pracownikami, którzy stali się głównym filarem rozwoju konglomeratu, który importował produkty z różnych krajów z Europy, Azji i Ameryki środkowej. Częściowa lista produktów: odzież, mleko w proszku, kawa i herbata, soki, mięso, surowe drewno, meble, farby, środki czystości i kosmetyki, i elektronika importowana na ogromną skalę z dalekiego wschodu.

Relacje z koreańskimi firmami – a zwłaszcza Samsungiem i Goldstarem (później LG) – były skokiem naprzód, ale to, co ich interesowało, to nie wzrost zysku między ceną telewizorów i urządzeń wideo w kraju pochodzenia a ceną w Polsce, ale coś zupełnie innego: warunki finansowania transakcji, czyli różnice w stopach procentowych między Polską a rynkami międzynarodowymi, a warunki finansowania były fantastyczne, ponieważ Art-B był w stanie uzyskać w bankach linie kredytowe, które pozwoliły mu zapłacić za towary zakupione z Korei 12 miesięcy od daty zakończenia transakcji.

W ten sposób powstała następująca sytuacja: Art-B kupił elektronikę od Koreańczyków w dolarach i zapłacił za nią rok później (plus roczna stopa procentowa w wysokości 7%). Z drugiej strony same produkty były natychmiast sprzedawane w Polsce bez żadnego zysku, a zwykle nawet ze stratą („sprzedawaliśmy tak szybko, jak to możliwe, nie obchodziło nas nic, żadna usługa, nic, nie byliśmy w biznesie handlowym, ale w biznesie finansowania”, potwierdza Gąsiorowski). Towar dotarł w ciągu kilku tygodni, sprzedany w ciągu dnia lub dwóch, a pieniądze, które otrzymali w złotówkach, były deponowane przez duet na lokalnych rachunkach bankowych, co w świetle inflacji dawało odsetki w wysokości ponad 80% do rocznych depozytów, a czasem znacznie wyższe oprocentowanie. Po zwolnieniu depozytu przeliczyli go na dolary (jak pamiętamy, kurs dolara pozostał stały, zgodnie z uchwałą ministerstwa finansów), spłacili swój dług za zakup towarów rok wcześniej i kupili nowe towary i ponownie powtórzyli cały cykl. W tym modelu prawie niemożliwe było nie zarobienie ogromnych sum pieniędzy.

Imperium się rozszerza

Jeśli pierwszy etap programu wykorzystywał chwiejną komunikację między bankami do generowania podwójnych zysków odsetkowych, a drugi etap wykorzystywał różnice stóp procentowych między Polską a rynkami międzynarodowymi, to trzeci etap miał na celu rozbudowę imperium.

Odkąd Art-B stał się głośną firmą, sporo Polaków chciało wziąć udział w jej operacjach. Bagsik i Gąsiorowski nie widzieli sensu zatrudniać ich jako pełnoetatowych pracowników. Nie było to wystarczająco opłacalne, więc postanowili przekształcić ich w przedsiębiorców działających w ramach Art-B. Innymi słowy, rozdawali franczyzy.

“Daliśmy im nasze imię, które miało dobrą reputację, i potrzebne zasoby, połączenia w różnych krajach, linie kredytowe itp., a oni musieli prowadzić swoją działalność we wszystkich miastach w Polsce jako holding Art-B” – mówi Gąsiorowski w rozmowie między nami. “Posiadaliśmy 95% udziałów w tej spółce zależnej, a oni mieli 5%. Zarabiali około pięć lub dziesięć razy więcej niż zarabiali kiedyś pracując  na wysokich stanowiskach w rządzonym przez komunistów rządzie. To stworzyło sytuację, w której firma zrodziła firmę, przyniosła kontakty z nimi i innymi ludźmi, którzy dla nas pracowali, zarabiali ogromne pieniądze, a my zarabialiśmy jeszcze więcej,  stawaliśmy się coraz bardziej znani, gdziekolwiek się udałeś, widziałeś znak Art-B, a potem więcej osób chciało do nas dołączyć. Mieliśmy 591 firm, które również zakładały spółki zależne. Daliśmy pracę dla ponad 100 000 osób”.

Zgodnie z opinią ekonomiczną przedłożoną polskiemu sądowi w październiku 1991 r. w imieniu prokuratora generalnego, łączne obroty grupy Art-B i jej spółek zależnych w ciągu dwóch lat działalności wyniosły 221,1 bln zł (około 22,5 mld USD).

Nawet jeśli liczby te traktuje się ze zdrowym sceptycyzmem – nie ulega wątpliwości, że duetowi udało się w krótkim czasie stworzyć ogromne imperium biznesowe. 

Pierwsi oligarchowie

Jako dwaj szefowie operacji na taką skalę, dwaj młodzi mężczyźni, którzy dorastali w niedoborze, nie zrezygnowali z przyjemnego życia. Posiadali 13 samolotów, w tym kanadyjski samolot Challenger (prywatny odrzutowiec) i sześć radzieckich śmigłowców, otrzymanych jako płatność od firm zamiast pieniędzy, oraz dziesiątki prywatnych ekskluzywnych samochodów dla nich i ich rodzin, chociaż sami woląc jeździć w Lincoln i Pontiac. Samochód Pontiac był pojazdem, który został również dostarczony menedżerom wyższego szczebla w ich działalności. W końcu zarządzanie wrażeniem jest niezbędne dla rozwoju imperium.

Za gotówkę kupowali domy dla siebie i swoich rodzin, w tym zabytkowy zamek pod Warszawą, gdzie urzędników z lokalnej polityki i międzynarodowego świata biznesu gościli wyśmienitym kawiorem i antycznymi winami. Jako zamiłowani muzycy otaczali się niesamowicie drogimi instrumentami muzycznymi oraz kolekcją sztuki – około 250 przedmiotów, w tym arcydzieła Picassa, Renoira, 19-wiecznego niemieckiego malarza Oswalda Achnebacha, oraz wielu innych znamienitych malarzy.

Te dwie osoby w pewien sposób się uzupełniały. W błyskotliwym i impulsywnym Bagsiku,  istniała introwertyczna i dziecinna strona, która szukała miłości, wraz z trzeźwą i jasną koncepcją życia, która kwestionowała autorytet. Z drugiej strony Gąsiorowski był ekstrawertycznym typem, entuzjastą mediów, niestrudzonym mówcą, który odegrał prawdziwą rolę w marketingu operacji, promowaniu historii które stały się legendami, które uczyniły te dwie niemal filmowe postacie. Tak więc, polskie media często pisały o nich, że obaj byli agentami Mossadu, którzy pomogli sprowadzić sowieckich Żydów do Izraela, lub że używali sowieckich helikopterów do przemieszczania się między odległymi miastami w Polsce, w celu zdeponowania czeków, które przyniosły podwójne odsetki, lub że obaj podróżowali w swoich luksusowych pojazdach, a kiedy otworzyli bagażnik,  wylatywały z nich banknoty.

Ale obok historii, które same w sobie wydawały się być częścią strategii marketingowej, nie ma wątpliwości, że obaj pociągnęli za sznurki wschodnio-Europejskiego kraju, który próbował się odbudować. Nie tylko zarabiali i wydawali pieniądze, ale także przekazywali miliony na wspomnianą wcześniej kampanię Lecha Wałęsy, pierwszego polskiego prezydenta po upadku komunizmu. Bagsik został wybrany na stanowisko polityczne w swojej rodzinnej prowincji równolegle ze swoimi firmami na całym świecie, a razem z Gąsiorowskim postanowili kandydować do Senatu. Mieli wielkie plany, ale wkrótce potem weszli w życie Izraelczyków.

Polacy przyjeżdżają do Tel Awiwu

Sporo Izraelczyków podróżowało w tym czasie po Polsce. Istotny dla naszej historii jest jerozolimczyk polskiego pochodzenia o imieniu Meir Bar, który poznał ich na imprezie towarzyskiej i zdecydował, że z takimi ludźmi chce pracować. Cała trójka założyła w Izraelu firmę Polico, która służyła jako lokalny przedstawiciel Art-B i której biura znajdowały się w Beit Europa w Tel Awiwie. Bar został mianowany dyrektorem przedstawicielstwa w Izraelu, otrzymał pensję i szukał ofert. Jako doradcę prawnego firmy zatrudnili Jakoba Liraza, prawnika, który wcześniej był doradcą Ministra Energetyki Mosze Szahala. w 1990 roku ustąpił ze stanowiska ministra i powrócił do zawodu prawnika, doradzając Jackowi Libermanowi (który podczas swojej kadencji kupił udziały w firmie PAZ od państwa Izrael). Liraz zadzwonił do byłego szefa i poprosił o spotkanie Libermana z jego polskimi klientami.

Pierwsze spotkanie polskiej grupy – Bagsika, Gąsiorowskiego i Bara – z Jackiem Libermanem i jego ludźmi odbyło się w styczniu 1991 roku w hotelu King David w Jerozolimie. Według późniejszych zeznań Arie Levi’ego, ówczesnego dyrektora generalnego PAZ, który uczestniczył w spotkaniu, Polacy zrobili na nim bardzo złe wrażenie. Po spotkaniu podzielił się swoimi obawami z Libermanem, ale ten, który pilnie potrzebował pieniędzy, wolał kontynuować kolejne spotkanie z Polakami. W ciągu ośmiu dni od tego pierwszego zgromadzenia transakcja nabycia udziałów została już uzgodniona, a w dniu 13 lutego 2091 r. umowa została podpisana.

Minie sześć miesięcy, zanim wybuchnie eksplozja oskarżeń przeciwko dwóm w Polsce, według których jeden z banków w ich kraju został oszukany na kwotę 420 milionów dolarów. Ale oczywistym jest to, że nawet wtedy, zimą 1991 roku, Liberman i Bino Cadik, jego przedstawiciel w Izraelu i powiernik, zdali sobie sprawę, że będą przedmiotem krytyki za sprzedaż 50% akcji strategicznej firmy Izraelskiej gospodarce parze nienazwanych Polaków. Dlatego poprosili o listy polecające. Adwokat Liraz dostarczył przedstawił dwa listy polecające od ówczesnego ambasadora Izraela w Polsce i urzędnika banku centralnego w Polsce. Liberman twierdził następnie w liście do Knesetu, że listy te pomogły im w zbadaniu wiarygodności nabywców przed transakcją, ale najwyraźniej on i jego ludzie nie zauważyli, że listy polecające miały późniejszy termin: 28 lutego 1991 r.

“Wskazuje to, że grupa Liberman poprosiła o listy polecające z perspektywy czasu” – napisał arbiter do Levita w 2005 roku. „prawdopodobnie z obawy, że zostałaby bez wymówki, gdyby zapytano cię, jak sprzedała zagranicznej grupie  firmę, która do niedawna była firmą rządową o strategicznej pozycji dla bezpieczeństwa całego kraju”.

Nawiasem mówiąc, kwestia listu polecającego jest również zastanawiająca ze względu na fakt, że dwa miesiące przed jego otrzymaniem, zgodnie ze śledztwem Yediot Ahronot z tamtych dni, wysłano list z ambasady Izraela w Polsce do Jerozolimy, a napisano o Art-B: „to tajemnicza firma, która zarabia miliony dolarów. Istnieją pytania dotyczące tej grupy i obawy, że jej ludzie mają powiązania z amerykańską mafią i być może CIA.”

Z drugiej strony umowa w sprawie PAZu wywołała wielkie podejrzenia także w kręgach władzy w Warszawie. „jednym z moich obowiązków było identyfikowanie zagrożeń ze strony kapitału prywatnego i zagranicznego dla polskiego systemu finansowego” – czytamy w oświadczeniu z 1993 r. złożonym w polskim Parlamencie przez szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego, Macieja Zalewskiego.  „Podczas wizyty polskiego Prezydenta w Izraelu w maju 1991 r. spotkałem się z wysokimi rangą osobistościami w Izraelskim ministerstwie obrony i tajnych służbach. Jednym z naszych zainteresowań było Art-B. (inwestycje w Izraelski przemysł paliwowy, powiązania z dużymi Izraelskimi bankami i rzekome powiązania z Mossadem i KGB, sprowadzenie rosyjskich Żydów do Izraela itp.)”

Uciekinierzy szukający schronienia

Pod koniec lipca 1991 roku zakończyło się dobre życie Bagsika i Gąsiorowskiego. Usłyszeli od dziennikarki  bliskiej Zaleskiemu, że mają zostać aresztowani i szybko polecieli do Hanoweru. W tym niemieckim mieście widzieli w telewizji, że policja i siły antyterrorystyczne włamują się do ich biur. Zaobserwowali również, jak siedmiu starszych bankierów zostało aresztowanych pod zarzutem otrzymania od nich – od Bagsika i Gąsiorowskiego – przysługi, aby przymknąć oko na ich działalność finansową. Przez wiele dni wiadomości szczegółowo opisywały podejrzenia przeciwko tym dwóm: oszukanie lokalnego banku na kwotę 420 milionów dolarów poprzez otrzymanie kredytu opartego na fałszywych oświadczeniach, a następnie opróżnienie kont i, jak wspomniano powyżej, wręczenie łapówek wyższym urzędnikom w systemie bankowym.

Bagsik, który posiadał Izraelski paszport i dom w Kfar Shmaryahu, zasugerował, aby on i jego partner poleciał prywatnym samolotem do Izraela, kraju, który od początku jest znany z tego, że nie spieszy się z ekstradycją swoich obywateli. Obaj wylądowali na lotnisku Ben Guriona z rodzinami 4 sierpnia 1991. Byli przekonani, że kilka dni później sprawy w Polsce  zostaną wyjaśnione. W dwa lata po przybyciu do Izraela Gąsiorowski otrzymał obywatelstwo oparte na judaizmie matki.

Jednak organy ścigania w Warszawie, z ostrą reakcją polskich mediów, kontynuowały dyskusję na temat duetu, która uniknął prawa. Polska prokuratura początkowo wniosła oskarżenia tylko przeciwko Bagsikowi, a później po 100 dniach dodała Gąsiorowskiego. Ministerstwo Sprawiedliwości w Warszawie złożyło wniosek o ich ekstradycję. Izraelczycy tego nie zrobili. Dwaj Polacy czekali na rozwój wypadków. W tym samym czasie Art-B został wywłaszczony na rzecz banku, z którego rzekomo skradziono 420 milionów dolarów, i wyznaczono polskiego likwidatora, aby ściągnąć od nich długi i zlokalizować aktywa do spłaty, dopóki wszystkie ich długi nie zostaną pokryte. Ponieważ obaj byli w Izraelu, polski likwidator wynajął Izraelskiego prawnika, Elyahu Mirona, i w 1993 roku złożył pozew przeciwko nim.

Pod stołem: 17 milionów dolarów

Zawirowania w Polsce wywołały wstrząs w grupie Liberman. przeszkadzał im nie tylko problem z reputacją ich wspólników, ale przede wszystkim obawa, że polski likwidator zażąda wartości udziałów, albo stanie się wspólnikiem PAZu zamiast dwóch polaków. Bagsik i Gąsiorowski posiadali 50% PAZu, ale w ogóle nie uczestniczyli w aktywnym zarządzaniu firmą, a nawet nie wyznaczyli dyrektora w ich imieniu. Dla Jacka Libermana i jego syna było jasne, że jeśli polskie akcje zostaną przekazane likwidatorowi, absolutna kontrola rodziny Liberman nad spółką zostanie przeniesiona w zaświaty.

Polacy byli również zaniepokojeni zajęciem ich akcji i uważali, że lepiej w tym czasie trzymać gotówkę niż akcje gigantycznej firmy. Postanowili zatrudnić doświadczonego adwokata Dana Avi Itzhaka, aby wzmocnić swój zespół prawny. Pod przewodnictwem Avi Itzhaka wynegocjowali sprzedaż akcji Gadowi Zeeviemu, który wcześniej posiadał 25% akcji PAZu, ale ostatecznie sprzedał akcje z powrotem grupie Liberman za około 80 milionów dolarów. Jednocześnie podpisali ugodę z likwidatorem. Uzgodniono, że ich całkowite długi wobec Art-B w likwidacji wynosiły około 100 milionów dolarów i że natychmiast zapłacą 80 milionów dolarów, które otrzymali od Liberman group w zamian za swoje udziały.

Jednak w 1996 roku, dwa lata po podpisaniu umowy, stało się jasne, że grupa Liberman nie zapłaciła Polakom tylko 80 milionów dolarów, ale dodatkową kwotę, “pod stołem” (czyli bez wiedzy likwidatora), w wysokości 17 milionów dolarów. Kwota ta została wypłacona w tajemnicy, aby likwidator nie nałożył zajęcia mienia. Większość sumy (14,7 miliona dolarów) została przekazana z spółki offshore Galactic, na zlecenie Bino Cadyka, do spółki powierniczej w raju podatkowym na Jersey. Stamtąd pieniądze zostały potajemnie przelane na szwajcarskie konta dwóch irlandzkich firm założonych przez Bagsika.

Kwota otrzymana “pod stołem” spowodowała konflikt między członkami grupy już w 1994 roku. Bagsik, którego rodzina rozpadła się i zakochała w Izraelskiej kobiecie, chciał wziąć lwią część pieniędzy, Gąsiorowskiemu się to nie podobało, a Meir Bar, który później zbankrutował, zażądał swego udziału.

Ale potem wydarzyło się coś, co fizycznie oddzieliło członków grupy. Bagsik udał się do Szwajcarii, aby obsługiwać swoje tajne konta bankowe, mimo że nakaz aresztowania Interpolu wciąż wisiał przeciwko niemu. Jego prawnik Avi Itzhak poradził mu, aby tego nie robił, ale impulsywna strona Polaka go była silniejsza od jego rad. Bagsik został aresztowany na lotnisku, przetrzymywany poza Zurychem do czasu ekstradycji dwa lata później do Polski.

Dwa lata po jego aresztowaniu, w styczniu 1996 roku, Gąsiorowski i Bar postanowili zadbać o siebie. Nawiązali kontakt z Elyahu Mironem i zaproponowali, że opowiedzą mu o majątku, który oni – członkowie polskiej grupy – ukrywali przed nim przez lata. W zamian za ujawnienie zażądali 50% wartości każdej nieruchomości o jej istnieniu, pomniejszonej o opłaty i wydatki likwidatora. Miron zgodził się, i w imieniu Art-B podpisał z nimi umowę w swoim biurze 2 stycznia 1996 roku, która otrzymała kreatywną nazwę „umowa informatorów”. Ujawniło to dodatkowe 16 milionów dolarów, które przyszły do członków grupy od wielu tajnych partnerów w Europie.

27,7 miliona dolarów opłat prawnych dla Izraelskiego prawnika

Odkrycie 17 milionów dolarów potajemnie przekazanych Polakom z grupy Libermana doprowadziło do długiego arbitrażu z emerytowanym sędzią Lewitem, podczas którego zmarł Elyahu Miron, a jego miejsce zajął syn, Isaac. W 2005 r. wydał częściowe orzeczenie, które dotyczyło szeregu kwestii, w tym “wynagrodzenia pod stołem”, które zostało przekazane Polakom. Ustalił on, że grupa Liberman wstrzymała wypłatę do likwidatora. Bino Cadyk który w momencie publikacji orzeczenia arbitrażowego był już akcjonariuszem kontrolującym PAZ i International Bank i został ostro skrytykowany w orzeczeniu arbitrażowym, złożył wniosek o uchylenie orzeczenia arbitrażowego. Podstawą miał być fakt, że sędzia Lewit był z nimi w konflikcie interesów, ponieważ w przeszłości jego rodzina negocjowała z PAZ w związku z ziemią, którą posiadała, a jego orzeczenie arbitrażowe było w rzeczywistości zemstą za niepowodzenie tych negocjacji. Sąd okręgowy w Hajfie zaakceptował to roszczenie, szokując świat prawny. Kariera Lewita została poważnie uszkodzona, ale trzy lata później sąd najwyższy uchylił decyzję, pozostawiając orzeczenie arbitrażowe w mocy. W związku z tym, a nawet zanim nowy arbiter był w stanie poradzić sobie z pytaniem, czy likwidator zasłużył na 50% akcji Eltin, grupa Liberman i likwidator osiągnęli ugodę w 2014 r., w której uzgodniono, że grupa Liberman zapłaci funduszowi likwidacyjnemu 67 milionów dolarów za likwidację pozwu.

Saga prawna między likwidatorem Art-B, grupą Liberman i Polakami – a także poboczne sagi prawne – trwała dwie i pół dekady, a przy okazji stała się źródłem utrzymania dla wielu prawników w Polsce i Izraelu. Polski likwidator złożył około 700 pozwów i zdołał zdobyć około 300 milionów dolarów, które należały do Art-B, w tym spieniężyć osiem samolotów, 76 ciągników, 106 samochodów, 79 nieruchomości, gotówkę i 220 dzieł sztuki, w tym Picassa i Renoira. Spośród wielu Izraelskich prawników, którzy poruszyli tę sprawę, nie ulega wątpliwości, że to właśnie kancelaria Miron – przedstawiciel polskiego likwidatora – zarobiła najwyższe kwoty, i to ze znaczną przewagą.

Według dokumentów prawnych z 2014 roku w sprawie upadłości Meir Bar, która w międzyczasie pokłócił się z Gąsiorowskim, wskazuje się, że biuro Mirona otrzymało opłatę prawną w wysokości 20,8 miliona dolarów na przestrzeni lat. Zgodnie ze skargą złożoną później przez Gąsiorowskiego w tej sprawie, zarzuca się, że wynagrodzenie Mirona wzrosło od tego czasu do 27,7 miliona dolarów (w tym VAT). “Kwoty opisane na 27,7 miliona dolarów nie tylko znacznie przekraczają ceny rynkowe usług prawnych w Izraelu”, napisał Gąsiorowski w swojej skardze, „ale są również nieuzasadnione w jakikolwiek sposób, biorąc pod uwagę charakter lub złożoność sporu, w którym Miron świadczy pomoc prawną”. Itzhak Miron odmówił komentarza.

Bino Cadik buduje wysokie rusztowanie

Poza ogromnymi sumami pieniędzy, które wpłynęły do kieszeni prawników w sprawie, a także do innych postaci (polski tłumacz dokumentów w sprawie otrzymał na przykład 374 tys. dolarów), w tej sprawie było sporo złej krwi i widać, że duży kapitał przywieziony przez Polaków zabrał ze sobą u większości osób zamieszanych w aferę mniej imponujące aspekty ich osobowości. Wiarygodność Bino Cadyka (i niektórych czołowych prawników, którzy towarzyszyli stronom) została zakwestionowana podczas arbitrażu u sędziego Levita.

Oczywiście wybuchło również wiele konfliktów: Bliskie relacje między Mironem seniorem a jego przyjacielem Bino Cadykiem zostały rozbite przez ten prawny romans. Sam Avi-Itzhak zmierzył się później z Lirazem w sądzie, po tym jak ten ostatni złożył przeciwko niemu pozew o podział opłat uiszczanych im przez Bagsika i Gąsiorowskiego. Sprawa zakończyła się kompromisem. I, oczywiście, Bagsik, który spędził wiele lat w więzieniu, poróżnił się ze swoimi wspólnikami. Gąsiorowski później poróżnił się z Barem, jego partnerem w umowie informatorów, który następnie został ogłoszony bankructwem.

Jednocześnie afera była krokiem naprzód w biznesie Bino Cadyka, który po śmierci Libermana przejmie kontrolę nad PAZem i stanie się – wraz ze spadkobiercami Libermana – właścicielem międzynarodowego banku. Skok nastąpił w ten sposób: kiedy Jack Liberman odkupił polskie akcje, dał mu opcję zakupu 14,5% PAZu za wartość firmy 122 miliony dolarów. Kilka miesięcy później, w październiku 1994 roku, Liberman sprzedał jedną trzecią PAZu grupie inwestycyjnej kierowanej przez Jonathana Colberta za wartość firmy 325 milionów dolarów. Bino skorzystał z opcji, którą otrzymał kilka miesięcy wcześniej i zapłacił Libermanowi 17,7 miliona dolarów w zamian za 14,5% akcji, a następnie sprzedał 4,8% Colbertowi za 15,6 miliona dolarów, odzwierciedlając wartość transakcji w tym czasie. Następnie otrzymał dywidendę w wysokości 2 milionów dolarów. Innymi słowy, Bino faktycznie kupił 9,7% akcji PAZ w tej samej transakcji za jedyne około 100 000 USD – na pakiecie akcji, który w tym czasie był wart około 31,5 miliona USD.

Charakter człowieka, jego przeznaczeniem jest

Bagsik – obecnie 59 – i Gąsiorowski, 63 lata, nie są pierwszymi ambitnymi młodzieńcami, którzy pokonali system i zbliżyli się zbyt blisko słońca. Po tym, jak zostali przez nie spalone, system czekał, aż upadną i zemścił się na nich z pełną siłą.

Gąsiorowski pozostał w Izraelu, był głównie zajęty walkami prawnymi w sprawie PAZ, podczas gdy jego dwoje dzieci dorastało jako Izraelczycy. Z kraju nie wyjechał w obawie przed aresztowaniem, dopóki w 2014 roku po 23 latach nie podjęto decyzji o zamknięciu sprawy przeciwko niemu w Polsce ze względu na brak cech przestępstwa. W ostatnich 15 latach kierował organizacją non-profit, która pomaga ocalałym z Holokaustu.

“Byłem tu przez te wszystkie lata, ale mnie tu nie było” – wyznaje Gąsiorowski. „kiedy jesteś prześladowany przez swój rząd i nie wierzysz w ludzi, a jesteś w obcym kraju – to jest moment, aby zrobić jedną rzecz: popełnić samobójstwo. Nie ma nadziei. a poza tym czas mija, a potem czekasz tu 23 lata i nie możesz wyjechać, lotnisko Ben Guriona to koniec świata. Nie masz siły, aby cokolwiek zrobić. Ledwo wyszedłem z domu. Dzisiaj zdaję sobie sprawę, że coś w moim mózgu zmieniło się w tym czasie i byłem w pełnoobjawowym zespole stresu pourazowego. Jak o mnie w filmie mówiła moja żona i dzieci: byłem tutaj, ale mnie tu nie było. Dopiero kilka lat temu, kiedy zacząłem pomagać ocalałym z Holokaustu, wróciłem do życia. To daje mi powód, by wstać rano”.

Wydaje się jednak, że tragiczną postacią w tej historii jest Bagsik, którego niekonwencjonalna osobowość spleciona z jego wyjątkową historią życia doprowadziła do jego fantastycznego wzbogacenia, a także upadku w otchłań.

Po aresztowaniu w Szwajcarii i ekstradycji do Polski, Bagsik był przetrzymywany we własnym kraju, dopóki nie został skazany za oszukanie polskiego systemu bankowego, płacenie łapówek i przemyt aktywów. W grudniu 2000 roku został skazany na dziewięć lat więzienia, minus czas spędzony w Polsce. Wyszedł w 2004 roku i od tego czasu dociera do wszelkiego rodzaju firm. Początkowo agentem polskiego super boksera Tomasza Adamka był, ale po ich wypadnięciu zwrócił się do różnych firm finansowych, aby spróbować odbudować po tym, jak większość jego fortuny została mu wywłaszczona. Przez większość lat mieszkał w Szwajcarii i Anglii. W międzyczasie udało mu się pogodzić z Gąsiorowskim. Wystąpili razem kilka lat temu w serialu dokumentalnym nominowanej do Oskara Anety Kopacz “Art B: Made in Poland” . 

Bagsik w 2015 roku ponownie został uwikłany, kiedy został skazany na pięć lat więzienia po tym, jak został oskarżony o bycie mózgiem operacji, która oszukała inwestorów. Wyrok został odroczony do czasu złożenia apelacji w tej sprawie, a te zostały złożone w jego imieniu, a także w imieniu prokuratury – która domagała się surowszej kary. Sprawę przekazano ponownie do sądu pierwszej instancji  i w 2019 roku został skazany na sześć lat więzienia. On również odwołał się od tego wyroku, ale jego szanse nie wydają się obiecujące. Kilka miesięcy temu Bagsik przestał uczestniczyć w dyskusjach, a w polskich mediach byli tacy, którzy już szybko twierdzili, że zniknął i sugerowali, że operacja ucieczki z 1991 roku miała ponownie miejsce. Niewątpliwie burzliwa historia życia mężczyzny od dzieciństwa pokazuje, że w jądrze istoty każdej osoby jest to, co poprowadzi go w górę, ale powoduje też jego upadek.

Kategorie: Prasa

Tagi:

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s